Posłowie do EU-parlamentu będą oczipowani a kontrolę nad nimi przejmie satelita i EU-ropejski system GPS
UsuńSowa Magazyn EuropejskiPosłowie
do EU-parlamentu będą oczipowani wcześniej niż Posłowie do Sejmu i
Senatorzy RP, a kontrolę nad nimi przejmie satelita i EU-ropejski
system GPS, żeby żaden na kurwy nie chodził!
Špiočip má být britským vězňům implantován do ramene a skládá se ze skleněné kapsle, samotného čipu, měděné antény a zařízení, které začnevysílat data, až k tomu bude zvenčí vyzváno.
Bezprawie EU-ropejskie: będą pozbawiać Polaków dostępu do sieci www
(...) Francja, która wprowadziła kontrowersyjną ustawę, określaną jako Hadopi 2.
Ustawa ta umożliwia odcinanie użytkowników od internetu po stwierdzeniu
trzykrotnego naruszenia praw autorskich i przyśpieszonym procesie, bez
przesłuchania oskarżonego.
Rada
Unii Europejskiej od początku chciała wprowadzenia rozwiązań niekorzystnych dla
internautów, czyli umożliwiających pozbawiania ich - bez normalnego procesu -
podstawowych praw, jakim jest m.in.dostęp do sieci WWW. Dlatego też na 4
listopada wyznaczono spotkanie przedstawicieli Parlamentu Europejskiego oraz
Rady, podczas którego miano wypracować wspólne stanowisko właśnie w kwestii
"poprawki 138".
W komunikacie
szwedzkiej prezydencji poinformowano dziś bardzo wczesnym rankiem, że przyjęte
rozwiązanie zapewni, że internauci nie będą mogli być odłączeni od internetu
"bez sprawiedliwej i bezstronnej procedury". Nie wspomina się jednak ani słowem
o konieczności udziału sądu w takich sprawach, co może sugerować wprowadzenie
pewnych procedur administracyjnych(...). http://republika.onet.pl/39343,26,1,51,fabryka.html
Zarzucaja czlowiekowi antysemityzm za to tylko,
ze zyda nazwal zydem, a katolika katolikiem w ojczyznie swojej. Egger: "Er ist
ein Jude, das ist nichts Anrüchiges, genauso wie Christen Christen
Antysemickie autostrady w Niemczech i polski Nitras. Koalicja żydowska ponad podziałami
http://eu.blox.pl/2008/10/jak-nalezy-postepowac-z-drogowkami.html "Wracał sobie z wakacji z rodziną i ponieważ przejechał zjazd na autostradzie
cofnął kawałek samochodem. Niestety miał pecha bo dopadła go niemiecka drogówka.
Wyjął paszport dyplomatyczny, który przysługuje mu jako posłowi do Parlamentu
Europejskiego i dzięki temu uniknął mandatu. Wściekły niemiecki policjant nie
mogąc przeżyć, że jakiś Polak nie zapłacił mandatu nie mogąc nic mu zrobić
wrzucił informację do mediów żeby przynajmniej w ten sposób dopiec Polakowi. I…
udało mu się" – relacjonuje poseł Zbigniew Girzyński z PiS-u
- W dniu dzisiejszym złożyłem rezygnację ze wszystkich funkcji w
LPR. Poprosiłem jednocześnie kolegę Arnolda Masina, by zgodził się pełnić do
czasu Kongresu obowiązki Prezesa LPR - oświadczył Wojciech Wierzejski na swoim
blogu
Subject: Stefan Kosiewski, Frankfurt am Main, Polnisches
Kulturzentrum e.V., SOWA
Stefan Kosiewski, Frankfurt am Main
Pan
Ladislav Jakl
Szanowny Panie
Dyrektorze,
w imieniu Polaków w
Niemczech, Przyjaciół Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem,
Współpracowników i Czytelników Magazynu Europejskiego SOWA uprzejmie proszę o
przekazanie naszych gratulacji oraz serdecznych życzeń dla Pana Prezydenta
Wacława Klausa.
Z najlepszymi
pozdrowieniami łączę wyrazy szacunku, serdeczne życzenia Wesołych
Swiąt.
Stefan
Kosiewski
President of the CR Vaclav Klaus
Wielce Szanowny Panie
Prezydencie,
z prawdziwą satysfakcją
zapoznaliśmy się ze stenogramem rozmowy odbytej ostatnio przez Pana Prezydenta z
członkami Parlamentu UE.
Jesteśmy wdzięczni za Pana
wystąpienie w obronie wolności i demokracji w Europie.
Zyczymy Wesołych Swiąt Bożego Narodzenia i wielu sukcesów w pracy w 2009
roku.
Z wyrazami najwyższego
szacunku
Krzysztof Cierpisz, Lund
Zygmunt Jankowski, Wrocław
Lech Klekot, Bazylea
Stefan Kosiewski,
Frankfurt
Edward Makowiecki, Jarosław
Bohdan Poręba, Warszawa
Bogusław Tejkowski, Warszawa
--
8.12.2008 - DOKUMENTY
Zápis z přijetí členů Konference předsedů
Evropského parlamentu prezidentem republiky Václavem Klausem
Subject: Re: sowa magazyn europejski Weihnachtstiere - Wigilijne
zwierzeta; WORLD ASSOCIATION OF FORMER CZECHOSLOVAK POLITIKAL PRISONERS ; Lech
Walesa, Mazowiecki,Tusk, Palikot, Ziobro; Rabbi Arthur Waskow; Marek
Glogoczowski; Der grosse Basar -- Buch von Daniel C http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum_/message/1503
pedofilska przeszłość żydokraty - trockista Daniel Cohn-Bendit, ein Kinderschänder?
Autor
flagi: Stefan Maday Sein Vater Erich, ein Berliner Rechtsanwalt und engagierter Anhänger Trotzkis, http://de.wikipedia.org/wiki/Daniel_Cohn-Bendit
Nachstehend einige Ausschnitte aus dem Kapitel «Little Big Men»,
veröffentlicht auf Seite 139 bis 147 des genannten Buchs, im
unveränderten Originalwortlaut:
«Ich hatte schon lange Lust gehabt, in einem Kindergarten zu arbeiten.
Die deutsche Studentenbewegung hat ihre eigenen antiautoritären
Kindergärten hervorgebracht, die von den Stadtverwaltungen mehr oder
weniger unterstützt wurden. Ich habe mich dann 1972 beim Kindergarten
der Frankfurter Universität beworben, der in Selbstverwaltung der
Eltern ist und vom Studentenwerk und der Stadt unterstützt wird. (...)
Die Eltern haben mich als Bezugsperson akzeptiert. Ich habe in diesem
Kindergarten zwei Jahrelang gearbeitet. Dort waren Kinder zwischen zwei
und fünf Jahren - eine fantastische Erfahrung. Wenn wir ein bisschen
offen sind, können uns die Kinder sehr helfen, unsere eigenen
Reaktionen zu verstehen. Sie haben eine grosse Fähigkeit zu erfassen,
was bei den Grossen vor sich geht. (...)
Mein ständiger Flirt mit allen Kindern nahm bald erotische Züge an. Ich
konnte richtig fühlen, wie die kleinen Mädchen von fünf Jahren schon
gelernt hatten, mich anzumachen. Es ist kaum zu glauben. Meist war ich
ziemlich entwaffnet. (...)
Es ist mir mehrmals passiert, dass einige Kinder meinen Hosenlatz
geöffnet und angefangen haben, mich zu streicheln. Ich habe je nach den
Umständen unterschiedlich reagiert, aber ihr Wunsch stellte mich vor
Probleme. Ich habe sie gefragt: "Warum spielt ihr nicht untereinander,
warum habt ihr mich ausgewählt und nicht andere Kinder?" Aber wenn sie
darauf bestanden, habe ich sie dennoch gestreichelt.»
Zu den ersten, die auf die pädophile Vergangenheit des
Europa-Parlamentariers Cohn-Bendit aufmerk- sam geworden sind, gehörte
der frühere deutsche Aussenminister Klaus Kinkel. Der Schwabe kämpft
seit Jahren gegen den sexuellen Missbrauch von Kindern.
In einem am 31. Januar 2001 in der Berliner Tageszeitung «B.Z.»
publizierten offenen Brief an Cohn- Bendit verlangte Kinkel «eine
deutliche Klarstellung, dass es in Kontakt mit den Kindern nie zu
unsitt- lichen Berührungen bei Ihnen oder durch Sie gekommen ist». Die
Art und Weise, wie sich Cohn-Bendit mit dem so sensiblen Thema, bei dem
es um eine zentrale Frage der Moral geht, auseinandersetzt, lasse sich,
so Kinkel, «weder mit der damaligen Situation der antiautoritären
Kindererziehung noch mit Naivität erklären». Wer Kronzeuge für die
Achtundsechziger Generation sein wolle, müsse «schon ernstzunehmende
Massstäbe an sich selbst anlegen und anlegen lassen».
In seinem ebenfalls in der genannten Berliner Zeitung veröffentlichten
Antwortbrief erklärte Cohn-Bendit, dass ihm damals «das Problem nicht
bewusst» gewesen sei. Man habe versucht, «in einem kollektiven Diskurs
eine neue Sexualmoral zu definieren». Bei den geschilderten Sexszenen
habe es sich um eine «ich-bezogene Selbstreflexion» gehandelt, mit der
er habe «zuspitzen und provozieren» wollen. Dabei wolle er sich «als
Tabubrecher profilieren».
Mit dieser Antwort hat Cohn-Bendit die von ihm verlangte Klarstellung,
dass es nicht zu sexuellen Kontakten mit Kindern gekommen ist,
offensichtlich nicht abgegeben. Dass es sich bei den Schilderun- gen
seiner Sex-Erlebnisse mit fünfjährigen Kindern nicht um Fiktion, um
Phantasie oder um blosse Provokation handelte, zeigen die
Inhaltsangaben auf dem Umschlag des Buches: Darin wird erklärt, dass
Cohn-Bendits «Erzählungen und Reflexionen aus dem "Basar" gleichzeitig
Bestandesaufnahmen und Schlussfolgerungen aus der Geschichte der
letzten zehn Jahre» sind, «lebendig geschriebene und spannende Berichte
und Selbstdarstellungen von denen, die der Gesellschaft Widerstand
entgegen- gesetzt haben».
Cohn-Bendits Stellungnahme tönt nach Rechtfertigung. Treffend hält
Klaus Kinkel am 1. Februar 2001 in der Zeitung «B.Z.» in einer Replik
zu Cohn-Bendits Reaktion fest, dass, wer nur einen kleinen Funken
Verantwortung habe, in einer so ungeheuerlichen Sache nicht nach
Rechtfertigung suchen dürfe. Der selbsterklärte grosse Moralisierer der
Achtundsechziger habe sich mit seiner Reaktion jetzt entlarvt. Die
schrecklichen, unter keinem Titel zu rechtfertigenden sexuellen
Missbräuche von anvertrauten fünf- jährigen Kindern sind eines. Das
andere ist das grosse Schweigen, das sich heute über diese furcht-
baren Ereignisse ausbreitet. Bei der Beurteilung der Vergangenheit von
linken Politikern werden beide Augen zugedrückt. Und diejenigen
Tatsachen, deren Durchsickern an die Öffentlichkeit nicht verhindert
werden kann, werden heroisch verniedlicht und mit den damaligen
Zeitumständen erklärt. Die Geschichte der Achtundsechziger wird noch
geschrieben werden müssen.
Vollständige Textangaben sind mir wegen unglaublicher Detailangabe nicht möglich.
Daniel Cohn-Bendit zasłynął ostatnio kłótnią z czeskim prezydentem Vaclavem Klausem oraz ostrymi wypowiedziami przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu. Lecz Cohn-Bendit to postać znana już od kilkudziesięciu lat. W 1968 roku był jednym z przywódców studenckiej rewolty. Następnie stał się działaczem partii lewicowych. Co ciekawe, funkcjonował na zmianę w dwóch krajach – Francji i Niemczech. Obecnie reprezentuje niemieckich Zielonych w Parlamencie Europejskim.
Cohn-Bendit zalicza się do grona najbardziej rozpoznawalnych europejskich polityków. Pozostaje żywym symbolem ideałów rewolucji 1968 roku. I nikt teraz nie zadaje mu pytań o skandaliczne praktyki, do których uprawiania przyznał się w niegdyś w napisanej przez siebie książce.
A słowa Cohn-Bendita zawarte w wydanej ponad trzydzieści lat temu książce "Wielki bazar" ("Der grosse Bazar") nadal robią wstrząsające wrażenie:
Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi.
W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym)
przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata.
Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem.
Tak, mężczyzna kreowany obecnie na pogromcę eurosceptycznych polityków lubił siadać pośród małych dzieci i głaskać je, gdy te wsadzały mu rączki
w rozporek. W czasie, gdy Unia Europejska wydaje miliony na walkę z
pedofilią, w ławach Parlamentu Europejskiego zasiada człowiek otwarcie
przyznający się do erotycznych zabaw z przedszkolakami.
W sprawie przeszłości Cohn-Bendita zadziwia przede wszystkim to, iż jego polityczni koledzy tak łatwo ją zaakceptowali. W 2000 roku francuski "L'Express" przypomniał kontrowersyjne zachowania lewicowca, lecz afera bardzo szybko ucichła. Wprawdzie Cohn-Bendit zdawał wycofywać się nieco z polityki, ale gdy zorientował się, że nic mu nie grozi – szybko powrócił. Teraz jest kolejną kadencją w PE, jeździ po Europie i pozuje na wielki autorytet moralny.
Tymczasem Cohn-Bendit powinien być bardzo daleko na liście osób upoważnionych do udzielania moralnych porad.
Zapis rozmowy Prezydenta Vaclava Klausa z żydokratami z Parlamentu UE (Poettering, Schulz,Cohn-Bendit). POSTDEMOKRACJA
W piątek w Pradze z prezydentem Czech spotkali się wysłannicy Parlamentu Europejskiego. Vaclav Klaus został przez nich bezpardonowo zaatakowany za sceptycyzm wobec traktatu lizbońskiego. Oto pełny zapis tej rozmowy ujawniony przez czeskiego prezydenta w internecie. Daniel Cohn-Bendit (Zieloni/EFA):
Przyniosłem panu flagę, którą podobno macie
tu wszędzie na Praskim Zamku. To jest flaga Unii Europejskiej, którą postawię
tutaj przed panem. Autor
flagi: Stefan Maday
Daniel Cohn-Bendit (Zieloni/EFA):
(...) Jestem przekonany, że zmiany klimatyczne stanowią nie tylko zagrożenie, ale i niebezpieczeństwo dla dalszego rozwoju planety. Opieram się na poglądzie naukowym i zgodzie większości w PE. Wiem, że się pan ze mną nie zgodzi. Może pan wierzyć, w co pan chce, tymczasem ja jestem przekonany, że globalne ocieplenie jest rzeczywistością, nie jest to kwestia mojej wiary. Traktat lizboński: pana poglądy mnie nie interesują, chcę wiedzieć, co pan zrobi, aby zatwierdziły go czeski sejm i senat. Czy będzie pan respektował demokratyczną wolę przedstawicieli narodu? Będzie pan musiał to podpisać. Następnie chcę, aby pan mi wyjaśnił, jaki jest poziom pana przyjaźni z panem Declanem Ganleyem. Sprawując swoją funkcję, nie może się pan z nim spotykać. To jest człowiek, którego majątek pochodzi z wątpliwych źródeł, a teraz chce on te pieniądze wykorzystać na finansowanie swojej kampanii wyborczej do PE.
Vaclav Klaus: Muszę powiedzieć, że w ten sposób i tym tonem nikt jeszcze ze mną tutaj nie rozmawiał przez 6 lat mojej prezydentury. Nie jest pan tutaj na paryskich barykadach. Sądziłem, że taki styl komunikacji wobec nas skończył się 19 lat temu. Widzę, że się myliłem. Ja bym sobie nie pozwolił pytać pana, z czego finansowana jest działalność Zielonych. Jeśli zależy panu na racjonalnej dyskusji przez te pół godziny, które nam zostały na negocjacje, proszę, panie przewodniczący, oddać głos kolejnej osobie.
Hans-Gert Poettering: Nie, my mamy wystarczająco dużo czasu. Mój kolega będzie kontynuował, ponieważ każdy z członków będzie pytał pana, o co tylko zechce. (Do Cohna-Bendita) Proszę kontynuować.
Vaclav Klaus: To niewiarygodne, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem.
Daniel Cohn-Bendit: Ponieważ pan mnie tu jeszcze nie gościł. Z prezydentem Havlem rozumieliśmy się zawsze bardzo dobrze. A co mi pan powie o swoim stanowisku w sprawie prawa antydyskryminacyjnego? O naszych finansach chętnie pana poinformuję.
Brian Crowley(UEN): Ja jestem z Irlandii i jestem członkiem tamtejszej partii rządzącej. Mój ojciec walczył całe życie o niepodległość przeciw brytyjskiej dominacji. Wielu moich krewnych straciło z tego powodu życie. Mogę sobie zatem pozwolić, żeby powiedzieć, że Irlandczycy popierają traktat lizboński. Przez to, że po przyjeździe do Irlandii spotkał się pan z Ganleyem, dopuścił się pan obrazy irlandzkiego narodu. Ten człowiek nie wykazał, z czego finansował swoją kampanię. Spotkać się z kimś, kto nie posiada mandatu z wyboru, jest niebywałą zniewagą narodu irlandzkiego. Chcę pana po prostu poinformować, jak to odczuwają Irlandczycy. Życzę panu, aby był pan w stanie przeprowadzić program waszej prezydencji. Aby udało się wam przeforsować to, czego życzą sobie obywatele Europy.
Francis Wurtz (GUE/NGL): Francuski prezydent powiedział, że tarcza antyrakietowa nie jest dobra dla Europy. Chciałbym zapytać pana o pańskie stanowisko w tej sprawie, panie prezydencie.
Hanne Dahl (IND/DEM): Panie prezydencie, dziękuję. Ja nie dam panu żadnej flagi, ponieważ w moim kraju uważa się, że grzecznie jest dawać razem z własną flagą także flagę gospodarza, darowanie jednej flagi jest w złym tonie. Pan Poettering pewnie panu powie, że w wielu kwestiach nie podzielam poglądów Konferencji Przewodniczących PE, ale bardzo się cieszę, że się z panem spotykam osobiście. Nie zgadzam się z polityką klimatyczną ani z koncepcją gospodarki rynkowej w Unii Europejskiej. Jak już pan powiedział, istnieje potrzeba, aby nie demonizowano pana w Europie, a to, co dziś od pana usłyszałam, ucieszyło mnie. Nie jest pan demonem, ale odważnym prezydentem, który broni swoich poglądów. Zgadzam się z panem, że debatę należy w Europie kontynuować, że należy zapewnić wysoką frekwencję wyborczą w nadchodzących wyborach do PE. W Unii Europejskiej musi istnieć możliwość sprzeciwu. Istnieje możliwość sprzeciwu wobec dyrektyw, ale nie można sprzeciwić się traktatom. Jestem dumna z tego, że nie akceptujecie wszystkiego, co przychodzi z Brukseli.
Irena Belohorska (NI): Ja będę mówić po angielskiu, chociaż wiem, że pan prezydent zrozumiałby mnie, gdybym mówiła po słowacku. Traktat z Nicei jest traktatem przygotowanym dla 15 krajów, ale Unia się rozszerzyła. Traktat lizboński jest traktatem przygotowanym dla 27 krajów i dlatego jestem niezadowolona z tego, że najwyższy przedstawiciel jednego z nowych krajów członkowskich występuje przeciw temu właśnie traktatowi, nad którym wspólnie pracowaliśmy.
Vaclav Klaus: Dziękuję za to nowe doświadczenie, które zyskałem, spotykając się tu z państwem. Nie przypuszczałem, że coś takiego jest możliwe, i w ciągu ostatnich 19 lat nic podobnego nie przeżyłem. Myślałem, że to należy już do przeszłości, że żyjemy w demokracji, ale w UE naprawdę działa postdemokracja. Mówili państwo o wartościach europejskich. Wartością europejską są przede wszystkim wolność i demokracja, o nie przede wszystkim chodzi obywatelom państw członkowskich Unii Europejskiej, a dziś one właśnie giną. Należy ich bronić i je pielęgnować. Przede wszystkim chciałbym podkreślić to, co myśli większość obywateli Republiki Czeskiej, że dla nas nie ma alternatywy dla członkostwa w UE. To ja składałem wniosek o nasze przystąpienie do UE w 1996 r., a w 2003 r. podpisałem traktat akcesyjny. Tym niemniej sposobów na porozumienie w ramach Unii jest mnóstwo. Uznawać jeden z nich za święty, nienaruszalny, w sprawie którego nie wolno zadawać pytań ani go krytykować, stoi w sprzeczności z samą istotą Europy. Jeśli chodzi o traktat lizboński, chciałbym przypomnieć, że nie jest on jeszcze ratyfikowany nawet w Niemczech. Traktat konstytucyjny, za który uważany jest traktat lizboński, w referendum odrzucony został wolą kolejnych dwóch krajów. Jeżeli pan Crowley mówi o zniewadze irlandzkich wyborców, to muszę z kolei przypomnieć, że największą zniewagą wobec irlandzkiego elektoratu jest nierespektowanie tego, co zostało przegłosowane w czerwcowym referendum w sprawie traktatu lizbońskiego. Ja spotkałem się w Irlandii z osobą, która głosi większościowe poglądy w tym kraju, a pan, panie Crowley, jest rzecznikiem poglądów, które w Irlandii wyznaje mniejszość. To jest namacalny wynik referendum.
Brian Crowley: Pan nie będzie mi mówił, jakie poglądy mają Irlandczycy. Jako Irlandczyk wiem to najlepiej.
Vaclav Klaus: Ja nie spekuluję o poglądach Irlandczyków. Ja konstatuję fakty, bo jedynymi wymiernymi danymi co do ich poglądów są wyniki referendum. Odnośnie traktatu lizbońskiego – nie został on u nas ratyfikowany tylko dlatego, że do tej pory nie debatował o nim nasz parlament. Za to nie należy winić prezydenta. Poczekajmy na decyzje obu izb parlamentu, tak wygląda aktualna faza procesu ratyfikacyjnego, w którym prezydent republiki nie odgrywa żadnej roli. Na dzień dzisiejszy nie mogę podpisać traktatu, bo nie leży na moim stole. Najpierw musi o nim zdecydować parlament. Moja rola zacznie się po ewentualnym przegłosowaniu traktatu przez parlament. Jeśli chodzi o pakiet klimatyczny – czeski rząd będzie się w tej sprawie kierował zasadą racjonalności. Prawo antydyskryminacyjne – jestem przekonany, że to jest bardzo złe prawo, ale ja na jego przyjęcie, nawet gdybym chciał, nie mam wpływu. Jest w parlamencie i tam nie ma większości potrzebnej do jego przyjęcia. Pan Watson wspomniał o sprawie lizbońskiej – to już rzecz prawie zapomniana. I słusznie, że zapomniana. Kryzys finansowy – jestem przekonany, że w sprawie kryzysu finansowego czeski rząd będzie po stronie zwolenników racjonalnych kroków. Nie byłoby mądrym krokiem, żeby pod pretekstem walki z kryzysem likwidować wolny rynek. Myślę, że Republika Czeska jest w tym wypadku w korzystnej sytuacji. Doświadczyła kryzysu finansowego i bankowego w latach 1997 – 1998. Banki od tego czasu zachowywały się bardzo odpowiedzialnie i nie są dzisiaj tak mocno narażone na ryzyko. Teraz okazuje się to być zaletą. Odnośnie radaru – w tym wypadku Czechy mają swobodę decyzji i same wybiorą, co jest dla nich istotne. Dla wielu ludzi u nas, i dla mnie także, to jest kwestia budowania więzi transatlantyckich. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości ratyfikujemy odpowiednią umowę.
Hans-Gert Poettering: Jeszcze przed moją końcową wypowiedzią oddaję głos koledze Schulzowi.
Martin Schulz: Unia Europejska jest unią suwerennych państw, a nie federacją. Z tego, co pan mówił, rozumiem, że irlandzkie "nie" dla traktatu trzeba respektować. Co jednak z szacunkiem dla woli wyborców w Hiszpanii, w Luksemburgu, którzy znaczną większością głosów powiedzieli traktatowi lizbońskiemu "tak"?
Vaclav Klaus: W UE nadal obowiązuje zasada jednomyślności, którą trzeba respektować. Unia może funkcjonować tylko wtedy, kiedy respektowane są jej własne reguły i zasady. Należy wrócić do deklaracji z Laeken i renegocjować traktat lizboński. Konieczna jest decentralizacja, dyskusje o tym, jak przywrócić kompetencje państwom członkowskim, oddać władzę obywatelom, jak się przestawić z supranacjonalizmu na współpracę międzyrządową.
Hans-Gert Poettering: Jeszcze zanim powiem ostatnie słowo, chciałbym powiedzieć, że Konferencja Przewodniczących PE przedyskutowała termin pana wystąpienia w PE i proponuje panu datę 19 lutego. W kwietniu postaramy się o wystąpienie prezydenta USA, a ostatnie posiedzenie parlamentu odbędzie się 7 maja. Na koniec chciałbym powiedzieć rzecz następującą i opuścić ten pokój na dobre: to, żeby pan nas porównywał do Związku Sowieckiego, jest więcej niż niedopuszczalne. Każdy z nas jest głęboko zakorzeniony w swoim kraju i w naszych okręgach wyborczych. Chodzi nam o wolność i demokrację, o pojednanie w Europie. My popieramy czeskie przewodnictwo, mamy dobrą wolę i nie jesteśmy naiwni.
Vaclav Klaus: Ja nie porównywałem was ze Związkiem Sowieckim, nie wypowiedziałem słów "Związek Sowiecki". Powiedziałem natomiast, że takiej atmosfery i stylu negocjacji jak dzisiejsze nie przeżyłem przez minionych 19 lat w Republice Czeskiej. Dziękuję panom za możliwość spotkania z wami jako posłami PE. Jest to doświadczenie odmienne od tych, które znam ze spotkań z prezydentami i premierami krajów członkowskich Unii.
żydokraci: Schulz i Kohn-Bendit biorą się za Kościół w Irlandii i Prezydenta w Czechach, przeciwników Traktatu Lizbońskiego
Europas Polyarchie
08.12.2008
BERLIN/DUBLIN/PRAG
(Eigener Bericht) - Berlin verstärkt seinen Druck auf
die Gegner des Vertrags von Lissabon. Pressionen aus der Bundesrepublik
vermeldet der Vatikan: Demnach sollen sich die Bischöfe Irlands auf
Verlangen deutscher Politiker öffentlich für ein "Ja" bei der
Wiederholung des irischen Referendums aussprechen und damit ein
erneutes Scheitern verhindern. Die Modalitäten sowie den Zeitpunkt für
die Referendums-Doublette wird die Dubliner Regierung nach Absprache
mit der deutschen Kanzlerin beim EU-Gipfel in dieser Woche
bekanntgeben. Ergänzend startet Berlin eine Kampagne gegen den
Staatspräsidenten der Tschechischen Republik, Václav Klaus. Seine
ablehnende Haltung gefährdet die Ratifizierung des Vertragswerks. Es
ist in der Tschechischen Republik erst gültig, wenn der Präsident das
Dokument gebilligt hat. Václav Klaus sei "Spiritus Rektor der
Anti-Europäer" und "nicht ungefährlich", behauptet der
Fraktionsvorsitzende der Sozialdemokraten im Europaparlament, der
Deutsche Martin Schulz. Schulz kündigt an, auch der am 1. Januar
beginnenden tschechischen EU-Ratspräsidentschaft "die Grenzen"
aufzeigen zu wollen.
Flatterhaft
Der Vertrag von Lissabon gehört zu den Themen, die
beim EU-Gipfel am Donnerstag und Freitag dieser Woche auf der
Tagesordnung stehen. Die Regierung Irlands wird Konzepte vorlegen, wie
sie die Ratifizierung des Vertrags nach der Ablehnung durch die
Bevölkerung erzwingen will. Deren "Nein" beim Referendum im Juni sei
kein wirkliches Nein gewesen, sondern nur eine "flatterhafte" Äußerung,
behauptet der Vorsitzende des Ausschusses für konstitutionelle Fragen
im Europaparlament, der Deutsche Jo Leinen (SPD). Deswegen müsse ein
zweites Referendum folgen.[1] Die irische Regierung entspricht der
eigenwilligen Interpretation des deutschen Sozialdemokraten und hat in
der vergangenen Woche ihre Pläne für die Wiederholung des Referendums
der deutschen Kanzlerin vorgelegt - bei einem Aufenthalt des
Ministerpräsidenten in Berlin. Letzte Abstimmungen sind zur Zeit im
Gange.
Ohne Wirkung
Umstritten ist vor allem noch die Regelung, der
zufolge künftig nicht mehr alle EU-Mitgliedstaaten einen EU-Kommissar
stellen dürfen. Berlin fordert dies, Dublin lehnt es ab. Der Plan
gefährdet vor allem die Stellung der kleineren Länder. Womöglich komme
man nicht umhin, Irland in dieser Sache Zugeständnisse zu machen, heißt
es in Berlin. Daneben sind Zusatzerklärungen geplant, mit denen die
Widerstände in der irischen Bevölkerung ausgehebelt werden sollen,
deren Wirksamkeit jedoch zweifelhaft ist. So ist etwa eine Deklaration
im Gespräch, der zufolge die irische Neutralität durch den Vertrag von
Lissabon nicht beschädigt werde. Tatsächlich nimmt Irland schon heute
an EU-Militärprojekten teil, die die Neutralität des Landes faktisch
längst beendet haben.[2]
Druck auf den Vatikan
Weil trotz allem Zweifel fortbestehen, ob die irische
Bevölkerung den EU-Kernstaaten folgt und sich in einem zweiten
Referendum für den Vertrag von Lissabon aussprechen wird, erhöht Berlin
seinen direkten Druck. Zuletzt hielt sich der CDU-Politiker Hans-Gert
Pöttering in seiner Eigenschaft als Präsident des EU-Parlaments in
Dublin auf und suchte bei den dortigen Parlamentariern nach Ansätzen
zur nachträglichen Korrektur der irischen Mehrheitsentscheidung.
Pöttering trat auch auf einer Konferenz der irischen Bischöfe auf. Dies
ist von Bedeutung, da die katholische Kirche in Irland über
beträchtlichen Einfluss verfügt. "Die EU macht Druck auf die irischen
Bischöfe", berichtete Radio Vatikan anschließend in seltener Offenheit
über die Pressionen des deutschen EU-Parlamentspräsidenten: Der Klerus
solle "sich hinter den EU-Vertrag von Lissabon stellen". "Wenn in der
Irischen Republik erneut über den Vertrag abgestimmt wird, dann könnte
es dank der Rückendeckung durch die Kirche diesmal für ein Ja reichen",
meldete Radio Vatikan über das Ansinnen des CDU-Politikers.[3]
Unberechenbar
Ergänzend startet Berlin eine Kampagne gegen den
Staatspräsidenten der Tschechischen Republik, Václav Klaus. Neben
Irland gilt vor allem die Tschechische Republik als Risikofaktor für
die Ratifizierung des Vertrags von Lissabon. Zwar hat das tschechische
Verfassungsgericht vor kurzem zahlreiche Elemente des Vertrags für
kompatibel mit der Verfassung erklärt. Allerdings wird mit weiteren
Anfechtungen gerechnet. Zudem erinnern Regierungsberater in Berlin
daran, dass Staatspräsident Klaus "rein rechtlich" die Möglichkeit
habe, "die Ratifikation durch eine Vorenthaltung seiner Unterschrift zu
blockieren."[4] Klaus sei "unberechenbar", heißt es in einem Papier der
Stiftung Wissenschaft und Politik (SWP): Es sei "vor dem Hintergrund
seiner wiederholten Agitation gegen den Reformvertrag" denkbar, dass er
von dieser Möglichkeit Gebrauch mache. Die herabsetzende Wortwahl
("Agitation") meint das höchste Verfassungsorgan des deutschen
Nachbarstaates und stellt eine grobe diplomatische Beleidigung dar.
EU-Kommissar
Mit einer Serie von Invektiven und Provokationen
gehen vor allem deutsche Europaparlamentarier in diesen Tagen gegen
Staatspräsident Klaus vor. Ursache ist neben dem Vertrag von Lissabon
auch die zum 1. Januar beginnende EU-Ratspräsidentschaft der
Tschechischen Republik. Das Land müsse "Vorwürfen entgegentreten", als
"kleines, neues EU-Mitglied" Brüssel "in schwierigen Zeiten nicht
adäquat vertreten zu können", hieß es kürzlich bei der SWP.[5] Auch
diese Umschreibung einer angeblichen Prager Unfähigkeit wird jenseits
der deutschen Grenzen einer historisch bekannten Machtarroganz
zugerechnet. Hintergrund der deutschen Ausfälle sind Divergenzen
zwischen Prag und den EU-Kernstaaten vor allem auf dem Gebiet der
Außenpolitik. "Als sozialdemokratischer Fraktionschef" werde er sich
"schon die Freiheit herausnehmen", der tschechischen Regierung "die
Grenzen politischer Art aufzuzeigen", kündigte jetzt der
SPD-Europaparlamentarier Martin Schulz an. Schulz zielt vor allem auf
Václav Klaus. Er erklärt, Klaus sei "der Spiritus Rektor der
Anti-Europäer in der Europäischen Union": "Ich glaube, das ist ein
Mann, der für die Europäische Union in der jetzigen Situation nicht
ungefährlich ist." Der SPD-Politiker stellt in Aussicht, "dass
langfristig die Politik der EU über ihn hinweggehen wird". Schulz soll
nach dem Willen seiner Partei EU-Kommissar werden.
Paranoid
Mit gezielten Provokationen tritt auch der grüne
Europaabgeordnete Daniel Cohn-Bendit, ein langjähriger Parteigänger des
ehemaligen deutschen Außenministers Josef Fischer, hervor. Cohn-Bendit
übergab am Ende der letzten Woche dem tschechischen Staatspräsidenten
anlässlich eines Treffens mit Europaabgeordneten ein Präsent - eine
Flagge der EU. Einen solchen Umgang habe man in Prag seit Jahrzehnten
nicht erlebt, erklärte der Leiter der Präsidialverwaltung über die
offenkundige Provokation gegenüber dem prominenten Kritiker des
Vertrags von Lissabon, der das Hissen der EU-Flagge vor seinem Amtssitz
bis heute ablehnt. Klaus kommentierte die Aktion mit der Aufforderung,
das Treffen zu beenden. Cohn-Bendit ließ sich nach dem PR-Coup in der
deutschen Presse mit den Worten zitieren, der tschechische
Staatspräsident habe sich "paranoid" verhalten.[6] Pathologisierungen
dieser Art gehören zum Standardrepertoire politischer Aggression und
werden in der Tschechischen Republik auch so verstanden (...) http://www.german-foreign-policy.com/de/fulltext/57412/print?PHPSESSID=s4lilkj5v144jvg2rrnq79vhv1
Ruch na rzecz ruchu w eurodemokracji SRAKA: Deputowana Stanisławska otworzyła biuro europosła we Lwowie
Czy Mossad nie powinien mieć biura europosła Giertycha
na Zachodnim Brzegu modrej rzeki Jordan u siebie?
Deputowana Stanisławska otworzyła biuro europosła we Lwowie,
ale czy ją wybrali Polacy po to, żeby wysługiwała się Chińczykom?
czy może Staniszewska słyszała jakieś głosy
a te jej nakazały, że ma się przygotować
do odegrania roli Ambasadora Brukseli
na Malediwach (w Mołdawii - niepotrzebną skreślić)?
wielu ludzi zyje w WIELKIEJ
nieswiadomosci i dlatego sie buntuja nie przyjmujac PRAWDZIWEJ rzeczywistosci bo
zakloca ona porzadek stworzony przez odpowiednie "masy" dbajace tylko o WLASNY
interes. POLACY to chodzace telewizory . . . swiadomosc spoleczna = 0
żyd Czarnecki latami pracował na swoje nazwisko,
nadaje się z takim nazwiskiem na Prezydenta wszystkich piłkarzy RP
Richard
Henry Czarnecki urodzony w biednej żydowskiej dzielnicy Londynu 25 stycznia 1963
roku był działaczem i posłem: Związku Chrześcijansko anty-Narodowego (ZCHN),
Akcji Wyborczej anty-Solidarność, Samoobrony, Unii Polityki nie-Realnej TW żyda
Korwina-Mikke, robił za ministra anty-Kultury w nierządzie Buzka i za ministra
do spraw wciągania Polski do Unii Europejskiej w nierządzie Suchockiej, która
robi za ambasadora w Watykanie, a córkę ma podobno z bis(...) http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Czarnecki
Czarnecki pracował latami na swoje nazwisko, a teraz je daje do wykorzystania
przy obsadzaniu góry lodowej mafijnego zjawiska PZPN
" M. K.: Nie żałuje
Pan czasem, że zrezygnował z walki o fotel prezesa PZPN? R. Cz.: Mój czas
przyjdzie. Teraz nie będę kandydował, ale nie wykluczam tego w
przyszłości.
M. K.: Jakie były przyczyny Pańskiej rezygnacji? Wstąpienie
do PiS czy też coś jeszcze zaważyło na tym, że nie ubiegał się Pan o fotel
prezesa?
R. Cz.: Polityk może być prezesem związku sportowego (przykłady
Polskiego Związku Tenisowego czy Koszykówki: w pierwszym prezesem jest Waldemar
Dubaniowski, b. szef Kancelarii Kwaśniewskiego, a wiceprezesem Zbigniew
Chlebowski, pełniący funkcję przewodniczącego Klubu parlamentarnego PO, a w
drugim senator PO - Roman Ludwiczuk). Uznałem jednak, że mój akces do PiS mógłby
być odebrany - nieprawdziwie, ale jednak - jako swoiste „upolitycznienie”
Związku. Stąd moja decyzja. Inna sprawa, czy jako przedstawiciel opcji
reformatorskiej w PZPN miałbym duże szanse na zwycięstwo. Choć przy obecnym
zamieszaniu, aresztowaniach, zarzutach etc. być może, paradoksalnie, moje szanse
by bardzo wzrosły...
M. K.: A nie myślał Pan o tym, żeby połączyć siły z
którymś z kandydatów, jak np. przed wyborami w 1999 r. zrobili Zbigniew Boniek i
Eugeniusz Kolator, którzy wsparli Michała Listkiewicza w walce z śp. Marianem
Dziurowiczem, a gdy Listek wygrał, zostali jego najbliższymi
współpracownikami?