Czy Senator Szaleniec odwiedzi ofiary katastrofy w
Czeladzi?
Senator Zbigniew
Szaleniec powołany został przed laty na stanowisko zastępcy burmistrza
ds. komunalnych miasta Czeladź przez kolegę Marka Mrozowskiego; wcześniej
koledzy załatwili Szaleńcowi posadę Prezesa Miejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej,
bowiem po 1989 r. i likwidacji Służby Bezpieczeństwa okazało się, że Szaleniec
nie może już dłużej być prowadzony na fałszywych dniówkach górnika dołowego i
czerpać przy tym korzyści z amatorskiego trenowania sportu. Wrodzona
przedsiębiorczość i zapobiegliwość po tych tzw. przemianach demokratycznych w
Polsce pozwoliły Szaleńcowi (tak samo jaki i kol. Mrozowskiemu) na
wylegitymowanie się wtedy na wszelki wypadek dwoma dyplomami ukończenia
miejscowych, śląskich uczelni.
Mgr Szaleniec od Wychowania Fizycznego w
Szkole nr 4 i mgr od czegoś tam jeszcze miał żonę przedszkolankę i ambicje
polityczne przerastające o Niebo Dolniaka z Będzina graniczącego z Czeladzią od
wschodu, który to poseł zginął niedawno w katastrofie pod Smoleńskiem a był
tylko zastępcą Tuska w Platformie Obywatelskiej i nie zdążył zrobić użytku z
pieniędzy, których dorobił się na parkingach przed zaangażowaniem go w
politykę.
Szaleniec i Mrozowski doprowadzili tymczasem do zamknięcia
przedszkola na osiedlu Piaski, w którym pracowała żona Szaleńca Iwona i do
sprzedania tego obiektu z przeznaczeniem na burdel, czy jak kto woli: przybytek
wesołości i rozrywki, salon masaży, etc. oraz naruszeniem Ustawy o zakazie
sprzedaży alkoholu w burdelach zainstalowanych w budynkach po byłych
przedszkolach w Polsce i stojących bliżej niż 50 m od budynku kultu religijnego,
tzn. kościoła katolickiego.
Iwona Szaleniec miała bowiem dostać utworzoną
specjalnie dla niej posadę Dyrektorki Izby Tradycji Miejscowych w Czeladzi, a
Zbigniew Szaleniec miał dostać od Mrozowskiego wsparcie w wyborach na Senatora
RP. Dlatego Mrozowski i Szaleniec jako byli członkowie PZPR zapisali się do
Platformy Obywatelskiej a Marek M. dorobił się wcześniej kasy (jak Blida z
sąsiadujących z Czeladzią od zachodu Siemianowic Sląskich) na prywatnych
spółkach węglowych, których sieć założył po 1989 r. w pobliżu Torunia. O tym
burmistrz Mrozowski zadenuncjował sam osobiście zamieszczając odpowiednią
informację na oficjalnej stronie internetowej Urzędu Miasta. Potem kupił
okazyjnie m.in. dom w Rynku, w którym urządził centrum koordynacyjne wyborów
senatorskich, sejmowych, samorządowych i do rad parafialnych w Dekanacie Czeladź
a także ew. rad robotniczych i żołnierskich w przyszłości.
Marek
Mrozowski za czasów Buzka otrzymywał jako burmistrz większą premię od premiera,
Szaleniec miał chyba nieco mniejszą pensję od burmistrza jako jego Zastępca ds.
komunalnych, tym niemniej nie zwalniało go to od obowiązku okresowego przeglądu
i kontroli stanu instalacji wodociągowej i grzewczej na terenie
Czeladzi.
W tej to sytuacji w lipcu 2010 r. w Czeladzi wydarzyła się wreszcie katastrofa. Do lekarzy zaczęli zgłaszać się
masowo ludzie z objawami zatrucia bakteriami Legionelli. W brudnych i
przerdzewiałych, starych rurach z ciepłą wodą dostarczaną do mieszkań kilku
tysięcy Polaków na Osiedlu zamkniętym ulicami: Ogrodowa oraz Szpitalna odezwała
się w ten sposób komunistyczna zaraza gospodarki prowadzonej na zawał, jak
wyrywano z ziemi w PRL-u na zabój i na zawał pokłady węgla.
Dziesiątki
ciężko rannych osób nie doczekały się jeszcze przeprosin ze strony burmistrza
Marka Mrozowskiego za ewidentne zaniedbania i olbrzymie zadłużenie miasta przez
dwie kadencje. Nie wiadomo, czy Zbigniew Szaleniec przeprosił rodziny
ofiar?
Burdel w Czeladzi to nie tylko symbol przemian własnościowych w
Polsce urządzonej przez ubowców w Magdalence, to element historycznego
urządzania się kosztem eksploatowanego na zawał Narodu Polskiego przez kilka nie
takich głupich, jak mógłby pochopnie przyjąć, Miejscowych Rodów w Czeladzi
połączonych żyłką do geszeftów i zwykłą żądzą zysku.
Stanisław Dawid
Ligoń,
z Frankfurtu nad Menem czytał Stefan Kosiewski.
Hasła: