Nasza Czeladź![]() Utwórz swoją wizytówkę |
kulisy zbrodniczej prywatyzacji Państwowej Stadniny w Ochabach Wielkich, i inne
Blog > Komentarze do wpisu
Stan David Ligoń: Palikot szydzi jeno z Lecha Kaczyńskiego, a krzywdy mu nie czyni
![]() http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20090620_1732-450141.mp3 źródło: onet.plPalikot szydzi z dorobku naukowego Lecha Kaczyńskiego, bo młody Giertych który występuje publicznie w roli adwokata byłej żony Palikota nie umie albo i nie chce sprawdzić, czy firma zachodnia na Wyspach Dziewiczych, która udzielała Palikotowi pożyczek, miała w ogóle prawo do prowadzenia tego rodzaju działalności, jak udzielanie na Zachodzie pożyczek dla spłukanych w Polsce gości? Sprawdzenie tych działań mających miejsce na granicy swawoli gospodarczej w Unii Europejskiej, przejrzenie transferów finansowych, ich zasadności oraz uwarunkowań, winno być w najbliższym czasie przedmiotem pracy międzynarodowych grup policyjnych zajmujących się ściganiem przestępczości zorganizowanej w Polsce po Magdalence oraz urzędów zajmujących się w różnych krajach z urzędu ściąganiem należności podatkowych od Ali takich jak Capone. Nie wiadomo natomiast, dlaczego to Palikot dostając do łap dokumenty kompromitujące Kaczyńskiego, które mogła mu przecież tylko i wyłącznie ubecja podrzucić, decyduje się szydzić z prezydenta RP: "Koń jaki jest, każdy widzi!" . Palikot miał niezwykle ułatwiony start w geszeftach a potem w polityce i są na to kwity. Urodzony w Biłgoraju 26.10.1964 roku dostał się na studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim a po studiach błyskawicznie karierował w geszeftach zmonopolowanych w całym kraju przez ubowców. Wiadomo, że Palikot dorobił się pierwszego miliona w bastionie Służby Bezpieczeństwa i żydokomunizmu, miasteczku Czeladź, sypialni Katowic, gdzie pod innym nazwiskiem mieszka do dziś dorosła córka Palikota. We wrześniu 2001 roku Janusz Palikot sprywatyzował sobie Polmos Lublin jako spółka Jabłonna, a potem Polmos zaczął zlecać Jabłonnie zadania doradcze i Jabłonna Palikota zarobiła na Polmosie Palikota w pierwszej połowie 2004 roku prawie 3 miliony złotych, a na zakup spirytusu ten sam Polmos Lublin wydał w tym samym czasie mniej, bo tylko 2,5 mln. Dziennikarz śledczy Przemysław Cwikliński zauważył w tym czasie coś, czego nie dostrzegł jeszcze do dzisiaj żaden oficer śledczy w Polsce, którą Kaczyński z Wałęsą żydowskim targiem dobili z Kiszczakiem i Jaruzelskim w Magdalence. Przytoczmy w całości to spostrzeżenie: 9 kwietnia 2003 r. powstała spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Polmos Investment. Kapitał zakładowy pochodził z Jabłonnej S.A. i wynosił 5 mln zł. 11 kwietnia 2003 r. – w dwa dni po wpisaniu spółki Polmos Investment do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego – powzięła ona strategiczną decyzję: wypłaciła na rzecz Pana Janusza Palikota kwotę 4 800 000 złotych. Czy dużym błędem będzie stwierdzenie, pyta dziennikarz Przemysław Cwikliński, że Polmos Investment powstał tylko po to, aby wspomóc Palikota prawie całym kapitałem zakładowym? Polmos dla Market Consulting. 28 stycznia 2004 r. doszło do podpisania umowy między Polmosem Lublin i spółką Market Consulting (Europe) Ltd z siedzibą w Londynie. Polmos zlecił angielskiej spółce wykonanie usług zmierzających do nabycia przez Polmos akcji stanowiących 80% kapitału zakładowego spółki produkującej napoje alkoholowe z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Tytułem zaliczki Market Consulting dostał 2 mln euro.Z umowy wynika, że pieniądze te przepadają, jeśli londyńska spółka m.in. stanie się niewypłacalna lub zostanie ogłoszona jej upadłość. Kar umownych za niewywiązanie się z umowy nie przewidziano. Sprawdziliśmy Market Consulting (Europe) Ltd, choć było to bardzo trudne, o spółce bowiem milczy prasa fachowa oraz nie ma o niej żadnych informacji w Internecie. Dowiedzieliśmy się, że londyńska spółka powstała w grudniu 2003 r., a więc na kilka tygodni przed otrzymaniem zaliczki z Polmosu. Siedziba firmy zarządzającej spółką Market Consulting mieści się na Wyspach Dziewiczych – co to oznacza, wie każdy, kto ma pojęcie o przepływie kapitału do rajów podatkowych. Na nasz rozum z Polmosu najzwyczajniej wyprowadzono 2 mln euro. Wystarczy teraz, żeby spółka londyńska ogłosiła upadłość (a ileż to roboty!) i Polmos Lublin straci bezpowrotnie niewąską sumkę. Domyślności Czytelników pozostawimy odpowiedź na pytanie, kto tę sumkę zyska... Na tym, że Palikot nie filozofuje, nie analizuje drobiazgowo podrzuconego mu przez kolegów kwitu na Kaczyńskiego, lecz tylko cieszy się jak zdrowy przygłup z puszczonego na salonach bąka, nie zyska kultura polityczna w Polsce.Bo, co to np. znaczy, że Lech Kaczyński obronił doktorat w 1980 roku, kiedy był zaangażowany w całości i bez reszty w tworzenie 10-milionowego ruchu Solidarność, a nie w klepanie na pamięć magicznych zaklęć z filozofii marksistowskiej, z których to odpytywano naówczas przed obroną pracy doktorskiej chyba każdego kandydata nauk, a nie tylko tego, co zdobywał wiedzę z zakresu prawa pracy w PRL-u, czyli historii CRZZ i układów zbiorowych o pracę? Co to znaczy np., że habilitację odnotował sobie naukowiec Lech Kaczyński w 1990 roku, kiedy w redakcji Tygodnika Solidarność miał jako Redaktor Naczelny tak wiele zajęć i kapusiów na głowie, że aż głowa boli? Wojciech Giełżyński, który w redakcji Tygodnika Solidarność szpiclował Kaczyńskiego, jako TW "Jerzy Stefański" (ale nie donosił na kolegów!), przyznał, że go szantażowano i zgodził się. Nie wiadomo, czy Palikot jest dzisiaj przez kogokolwiek szantażowany tak samo jak Giżyński? Wiadomo, że mając kwity na Kaczyńskiego nie robi z nich użytku godnego magistra filozofii. Nie dokonuje eksplikacji tekstu dokumentu mówiącego przecież tak bardzo dużo sprzecznych rzeczy, demaskującego nie tylko naukową drogę Lecha Kaczyńskiego. Palikot nie krzywdzi swoim donosem Kaczyńskiego, nie popełnia też harakiri. Palikot dowodzi tylko, że żyje sobie bardzo wygodnie w Polsce, którą Kaczyński z Wałęsą żydowskim targiem dobili z Kiszczakiem i Jaruzelskim w Magdalence. Z Frankfurtu nad Menem mówił Stan David Ligoń http://sowa.mypodcast.com/200906_archive.html Według "Dz", Palikot założył w 2007 r. w Luksemburgu spółkę, która zaczęła pożyczać mu pieniądze. Miała je od małej spółki, której adresem jest skrzynka pocztowa na Cyprze. Jej udziałowcy rezydują na Karaibach - a według byłej żony Palikota - właśnie tam poseł ukrył część majątku. http://wiadomosci.onet.pl/1993928,11,9_wrzesnia_ruszaja_procesy_palikota_przeciw_dziennikowi,item.html niedziela, 21 czerwca 2009, kulturzentrum
|